piątek, 30 grudnia 2011
Dejavu
A dwa dni przed gwiazdką telefon. Dejavu, zupełnie jak rok temu. Ta sama osoba, ten sam temat, może trochę asekuracyjna euforia, nie mniej tak samo pozytywne zaskoczenie. Po świętach
Święta, jak co roku przyćmiły "moje święto". Nie każdy ma urodziny, imieniny i gwiazdkę jednego dnia, i choć po wielu latach czas był się pewnie przyzwyczaić, to jednak smutna refleksja zawsze we mnie zostaje. W tym roku pracowałam do ostatniego przed wigilijnego momentu. Każda "wolna" chwila była lakierowaniem, szlifowaniem, malowaniem i kolejne pudełka poszły w ludzi. Ciężka praca, lecz jakże ogromna satysfakcja że nie dość że wszystko się sprzedało a już są kolejne zamówienia, i co najważniejsze kolejne pomysły... Na razie święty, zasłużony odpoczynek. Przez jakieś... yyy... dwa, trzy dni :).
poniedziałek, 28 listopada 2011
Wynalazki
Jeśli potrzeba jest matką wynalazku, to ja mam potrzebę żeby leżeć, pachnieć nic nie robić i szukam ku temu wynalazku. Chociaż... no nie wiem... Może to się sponsor nazywa czy jakoś tak? :) Na niby
Być może są przyjaźnie damsko-męskie tyle że moje są lub raczej wydają się nimi być do czasu zderzenia z męskim światem, w którym solidarność plemników dominuje nad jednością dusz. Cóż... Jak to powiedział jeden taki, przyjaźń między kobietą a mężczyzną to jak kompot z ogórków, dlaczego? Nie ma takiego kompotu.
poniedziałek, 10 października 2011
Brak dostępu
W pracy się pracuje, w domu brakuje netu, nie ma jak pisać, no trudno, może się kiedyś dorwę do sieci.
poniedziałek, 03 października 2011
The best of the best...
http://www.youtube.com/watch?v=qVGHQxWWCyg&feature=results_main&playnext=1&list=PL47E957C9418F985E Marillion Fugazi
poniedziałek, 05 września 2011
Pustka
Pulsujący kursor natarczywie daje znak że od 20 min siedzę przed pustą stroną. Ale ta pustka chyba najlepiej odzwierciedla mój dzisiejszy stan... Nie wiem... jak mam się zapisać... Nie wiem... co robić...
środa, 31 sierpnia 2011
Wrrr...
Nie mam szczęścia do ludzi? To nie to, mam przecież wokół siebie tyle wspaniałych osób. Po prostu czasem zdarzają się świnie extra wagi i nic nie jesteś w stanie na to poradzić. Zupełnie nie wiem jak się zachować... a muszę ten temat załatwić bez zamiatania pod dywan bo inaczej mnie zadusi powoli wydobywającym się smrodkiem. Najprościej byłoby pier... to wszystko robić swoje, tylko... jak rzucić coś co się w takim trudzie tworzyło i wiesz że to dzieło w połowie jest twoje??? Jak przejść spokojnie nad ukradkowym przywłaszczaniem sobie twojej pracy, pomysłów i decyzji i przekazywaniem ich wszystkim jako swoich??? No kurwa jak? Czy ktoś normalny jest w stanie to ścierpieć? Faceci mają prościej, walą w zęby i zarówno cała sprawa jak i emocje z nią związane opadają z impetem ręki i od ręki. Po raz kolejny dramatyczne odkrycie bolesnej prawdy że lepiej z mądrym zgubić niż z durniem znaleźć.
poniedziałek, 29 sierpnia 2011
Nie to nie
Nie będę się zarzekać bo lubię pomagać ludziom niezależnie od stopnia znajomości czy tematu. Po raz kolejny jednak stwierdzam że niektórym pomagać się nie da i nawet nie należy skoro oni sami nie chcą sobie pomóc. Propozycja pracy, wystarczyło cv, referencje, jakiś krótki plan (według mojej instrukcji!!!) roboty na godzinę, a i to okazało się zbyt wiele do wykonania w przeciągu 4 dni. A ja się muszę wytłumaczyć bo człowieka ni ma a dokumenty przetargowe trzeba złożyć jutro. I jakoś tak mi się ciśnie samo z "Nic śmiesznego": "A h.. ci w d... stary!" (choć w tym przypadku to stara)
czwartek, 25 sierpnia 2011
|
Ostatnie wpisy
Zakładki:
* To nie jest pamiętnik, a jedynie myśli wyrwane z czasu i przestrzeni *
A tutaj tworzę...
Afirmacja życiem
Mniamniuśne...
Pisane obrazem
Podglądam, czytam, lubię, goszczę...
Przechowalnia
Studnia śmiechu :):):)
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||